środa, 17 stycznia 2018

Nie-wodnicka :) Bye, bye!


Kiedy jeszcze regularnie pisałam bloga miałam plan, by stworzyć serię postów na temat zmian i etapów wykończeniowych naszej szeregówki. Miał być post o deskowanej ścianie, małym ogórku miejskim, przepoczwarzeniu strychu na pracownię. Miał być.  Lecz zanim  napisałam cokolwiek, sprzedałam dom :)

Zamarzyła nam się bowiem większa przestrzeń, czyste powietrze, wiejski klimat, cisza i spokój. Znaleźliśmy dom w idealnej proporcji ceny do jakości i nie było czasu i sensu się zastanawiać. Szeregówkę sprzedaliśmy wspaniałym ludziom. Do dziś się odwiedzamy, więc tak naprawdę całkowicie się stamtąd nie wyprowadziliśmy. Cieszę się, że "niewodnicka" znalazła się w dobrych rękach, bo bardzo miło wspominam te 3 lata spędzone w tych przytulnych 83 metrach. I nawet jeśli czasami kręci się w oku łezka wzruszenia, to chętnie wracam do nowego domu.

Dlatego, tym którzy być może myśleli, że nie pojawiam się w blogosferze, bo umarłam lub conajmniej złamałam obie ręce spieszę wyjaśnić, iż byłam baaaardzo zajęta przez ostatnie kilkanaście miesięcy. A Ci, którzy prowadzą bloga doskonale wiedzą ile trzeba w to włożyć pracy i czasu. Więc blog musiał pójść na bok.

Najbardziej dobijająca i ciągnąca się w nieskończoność była oczywiście nasza polska biurokracja, ale przetrwaliśmy. Przewożenie gratów to inna historia. Z szeregówki, musieliśmy się wyprowadzić na jakiś czas do wynajętej kawalerki, więc zabraliśmy ze sobą wyłącznie minimum rzeczy osobistych: ciuchy, kilka talerzy, mydło, herbatę i cukier. Reszta w kartonach i workach wegetowała "po ludziach". Nowy dom musiał czekać z remontem kilka miesięcy. W międzyczasie trzeba było wybrać Neli szkołę. A że chcieliśmy do tej szkoły dojeżdżać już z nowego domu, wystartowaliśmy z remontem jak psy zaprzęgowe, które tylko czekają na znak-sygnał :) i pracowaliśmy, aż się kurzyło.  Doprowadziliśmy dom do stanu, w którym dało się zamieszkać :) a teraz powolutku przyglądamy się ścianom, pomieszczeniom i urządzamy rodzinne burze mózgów pod tytułem: "co by tu zmalować?"

Zanim zacznę opowiadać Wam o szczegółach przeprowadzki, nowym domu i okolicy, zapraszam Was na krótką wycieczkę po "niewodnickiej".  Możecie pojechać po bandzie. Już tam nie mieszkam :)

Pozdrawiam i miłego oglądania!!



















2 komentarze :