środa, 11 maja 2016

Jak zostać dobroczyńcą za mniej niż 5 zł...


Nie chodzę do kościoła.

Staram się być jednak dobrą osobą wrażliwą na potrzeby innych ludzi licząc po cichutku na to, że po mojej śmierci wyląduję jednak w niebie.
Nie umiem przejść obojętnie obok krzywdy, bólu, niesprawiedliwości, choroby i biedy. Może dlatego, że sama przez to wszystko przeszłam w swoim życiu, teraz łatwiej rozumiem położenie osób, które potrzebują pomocy...? Wierzę głęboko, że dobro powraca ze zdwojoną siłą do nas, dlatego pomagam ile mogę i kiedy mogę. Jeśli jestem w stanie komuś pomóc w jakikolwiek sposób, chętnie to robię. I w tym całym pomaganiu nie chodzi tylko o to, by wesprzeć tego biednego człowieka, którego spotkało nieszczęście, ale też o to, jak sama czuję się po takim "zabiegu". Czuję się lekka, niczym piórko, radosna i przepełniona jakimś ciepłem. I chce mi się śpiewać.




Kilka razy słyszałam opinię, że pomagać powinni tylko Ci, którzy mają kasę. Bo ich stać. 

Hę?? Że co?? A czy Ty myślisz człowieku, że każdy liczy jedynie na przelew na konto??? Tak?? To udowodnię Ci, że tak nie jest. Pomagać może każdy, KAŻDY, nie ponosząc często żadnych nakładów finansowych. 

Jak?? Proszę bardzo, oto kilka pomysłów. Od teraz nie będzie już wymówek.

1. Oddawaj krew, zostań dawcą szpiku. Dla innych. Dla samego siebie. Dla czystego egoizmu. Bo czy nie kręci Cię fakt, że możesz ocalić w ten sposób komuś życie i stać się narodowym bohaterem i celebrytą przy okazji???



2. Wyrosłeś z ciuchów i butów? A może masz niepotrzebne naczynia, pościel, koce?? Są placówki, które chętnie je przyjmą i przekażą potrzebującym. A jeśli im nie ufasz, rozejrzyj się, zapytaj znajomych, czy nie znają nikogo, kto potrzebuje rzeczy w dobrym stanie. Obdarowany z pewnością obdarzy Cię szczerym i wzruszającym spojrzeniem, mówiącym: DZIĘKUJĘ.




3. Zostań wolontariuszem. Gdziekolwiek. Wybierz dla siebie placówkę, która Cię interesuje. Nie musi być to od razu hospicjum, to raczej dla silnych jednostek. Może to być schronisko, przedszkole, jakaś fundacja... Zapytaj kierownictwo o zasady i przepisy. I działaj. I jeszcze jedna korzyść z tego płynie, młody człowieku. Poza tym, że pomagasz innym, zdobywasz też doświadczenie zawodowe. A więc dwie pieczenie na jednym ogniu.
 
 
4. Wyślij czasami sms-ka o treści pomagam.

5. Codziennie zrób jakiś mały dobry uczynek: pomóż starszej pani przejść przez ulicę, wyprowadź sąsiadce psa, zrób chorej koleżance zakupy, odwiedź samotnego dziadka i zwyczajnie porozmawiaj z nim. Ile głów, tyle pomysłów.


6. Bierz udział w charytatywnych aukcjach. Przekazuj fanty. Często liczy się każdy grosz.

7. Wchodź na tzw dobre kliki, jak np. www.pajacyk.pl



8. Rozliczając corocznie swojego PITa, ZAWSZE pamiętaj o tym, by przekazać swój 1% podatku wybranej organizacji pożytku publicznego.


9. Nie wstydź się udostępniać zdjęć chorych dzieci.  Postaw się w ich sytuacji... Wydobądź z siebie pokłady empatii i rozpowszechniaj informacje o potrzebujących. Nie wpłacaj pieniędzy ma konta, jeśli ich nie masz. Już sam lajk czy udostępnienie jest ważnym gestem. PAMIĘTAJ: Dla Ciebie to jedynie jeden klik myszką. Dla kogoś może oznaczać to szansę na życie. A jeśli ktoś kiedyś zarzuci Ci, że zaśmiecasz tym swojego fejsa to sorry, ale to on jest niedojrzałym dziadem. Nie TY.

10. Kiedy w marketach organizują zbiórki żywności, kup tę paczkę makaronu więcej. Poświęć się, pomiń  to kolejne piwo, chipsy, paczkę papierosów, czy pyszną latte. Nie zbiedniejesz, korona Ci z głowy nie spadnie. A dla kogoś zafundujesz w ten sposób posiłek.



Macie więcej pomysłów???? Piszcie, dzielcie się z innymi. Liczę na Waszą kreatywność. Może i Wasze pomysły kogoś zmotywują, zainspirują a komuś innemu pomogą...?


zdj. I don't care....

5 komentarzy :

  1. Niby wszyscy o tym wiedzą, a większości przychodzi to z ogromnym trudem. Jakaś organizacja ma hasło "warto pomagać" uważam, że wato ze względu na potrzebujących, ale też dla siebie. Zyskuje na tym nasze człowieczeństwo. Niech nasze dzieci widzą w nas dobro - nie tylko pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz Renatko rację. Tego samego chcę nauczyć swoją małą. Niech będzie wrażliwa na innego człowieka.

      Usuń
  2. Wpłacam 1%, wysyłam eski, oddajemy ciuchy, książki i zabawki...
    Mam tak samo. I obojętnie przejść nie mogę, czasem weryfikując swoje plany, bo okazują się mało ważne.
    Ale też boję się, bo zbyt duża dawka emocji tych, które zostawiają w naszych głowach straszny obraz choroby i cierpienia, tkwi tak głęboko, że nie potrafię sobie długo z tym poradzić. W planach były wycieczki z dziewczynami do schroniska, ale wstrzymałam się bo wiem, że wróciłabym z tabunem zwierzaków ulegając moim dzieciom, a realne życie szybko zweryfikowałoby nasze chwilowe współczucie. Chciałabym też pokazać dziewczynom hospicjum, ale ja to źle zniosę a one wszystko widzą, są bardzo wrażliwe i co jak ja im zwichruje psychikę na dłużej? Rozmawiamy o raku i widzę ich przejęcie choć w bliskim otoczeniu nikogo z nas choroba nie dotknęła. Ale one są czujne i przejmują się.
    Wybierajmy taką pomoc, która nie odbije na nas negatywnego wydźwięku. Bo sobie zaszkodzimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie. Sama kiedyś byłam z wizytą na dziecięcym oddziale onkologicznym. Szef przekazał im jakąś kwotę pieniędzy, chyba z okazji dnia dziecka, a ja poszłam tam oficjalnie je przekazać. Tydzień dochodziłam do siebie. Płakałam. To było ciężkie przeżycie. Już po wyjściu z oddziały wybuchłam płaczem... Tak samo reaguję na wspomniane historie małych pacjentów na fejsie. Niektóre szarpią do tego stopnia, że nie umiem nie wpłacić kasy. One mają tylko nas. Ja sobie popłaczę dzień, dwa, tydzień. One cierpią latami... Więc jeśli mogę zrobić dla nich coś dobrego, to robię.

      Usuń
  3. Ja również przekazuję 1% każdego roku na schronisko dla zwierząt, robię paczki dla Hospicjum Dzieci i Młodzieży, w moim mieście wspomagam biedną rodzinę paczkami na święta, oddaję im ciuchy, czasem meble. Na nasz ślub poprosiliśmy o karmę dla psiaków zamiast kwiatów. Krzywda wyrządzana zwierzętom (psiakom, kotom) zawsze boli mnie najbardziej. One skazane są tylko na nas, a często to właśnie człowiek wyrządza im największą krzywdę.
    Szkoda, że nie mogę oddać krwi, a wiem, że jest na nią duże zapotrzebowanie (B rh -). Niestety jestem za chuda i anemie często mi się zdarzają.

    OdpowiedzUsuń