środa, 15 kwietnia 2015

Zasłona w kwiatki - reinkarnacja :)


Kiedy w tym roku zaczęły topnieć pierwsze śniegi i codziennie pojawiały się kolejne symptomy nadchodzącej wiosny zdecydowałam, że w tym sezonie postawię na kwiaty :) Jakieś zasłony lub obrus, a może poduszki...? Po prostu nic nie poradzę na to, że w tym roku kocham kolor żółty i kwiaty. I koniec.

Potem siedziałam i myślałam, co kupić i gdzie. W końcu tak jest najprościej - kupić. Aaale z drugiej strony, może zdziałać coś własnoręcznie.   Zawsze byłam osobą, która lubiła robić coś z niczego i nadawać rzeczom zupełnie inne funkcje, niż aktualnie pełnią. Kocham recykling i oszczędzanie! Dlatego chętnie eksperymentuję na przedmiotach, które się poniszczyły lub znudziły. To mnie kręci :D

Pierwsza myśl: zasłony! Kupię takie kwieciste, powłóczyste... Kupiłam więc w Leroy zasłonę w kwiaty, szt.1. Słownie: jeden, bo więcej nie było. Więc chciałam czy nie, musiałam coś z tym zrobić :D Jednej przecież nie powieszę.

Taką kupiłam

Wiedziałam, że napewno chcę mieć taki obrus. Ucięłam więc kawałek 140x140, w sam raz na mój niewielki okrągły stół, podrzuciłam do podłożenia mamusi i voila! Obrus jak malowany. A poza tym wciąż miałam całkiem spory kawałek zasłony na kółkach.


Potrzebowałam jeszcze w kuchni zawiesić coś krótkiego na oknie.
Bardzo krótkiego, by nie zasłaniać światła, ale jednak odrobinę to okno udekorować. Ucięłam więc z zasłony kawałek z kółkami. Szczerze mówiąc nawet teraz nie wiem jaką długość ma ta zasłonka. Wiedziałam jednak, że ciut za mało jej ucięłam :D Ale to akurat nie jest problem, gdyż zawsze można doszyć u dołu jakąś taśmę, falbankę lub koronkę. Wybrałam koronkę. Z tą koronką to smutna i droga historia, bo za koronkę zapłaciłam majątek. Płakałam. Poważnie :D Że też nie przyszło mi do głowy zapytać panią ile zapłacę, zanim odcięła mi kawałek...????? Tym razem nie zaoszczędziłam.


Po odcięciu zasłony nadal pozostaje mi do wykorzystania zacny kawałek tkaniny. To właśnie z tego kawałka udało mi się dokonać małej i szybkiej metamorfozy krzeseł. Pamiętacie??



Ostatecznie został mi jedynie mały wąski kawałek, w zasadzie pasek materiału. Ale i on się przydał. Znajdziecie go na zdjęciu??



Podsumowując: z jednej zasłony 140 x 260 udało mi się zrobić obrus, dwa krzesła, zasłonę do kuchni i troczki do firanek.

Ja jestem zadowolona, bo znów udało mi się dobrze wykorzystać materiały. Obrus prezentuje się bardzo elegancko przy kompletnie nakrytym stole. W niedzielę miał swój debiut. Firanki i zasłony w oknach wyglądają lekko i wiosennie. Ale to krzesła są moimi ulubionymi przedmiotami, które w tej metamorfozie brały udział. Kiedy będę miała więcej czasu, postaram się je tylko przemalować z tej bieli, na coś bardziej świeżego.

Podobają Wam się takie triki?? Robicie takie lub podobne u siebie???

8 komentarzy :

  1. Oj co chwilę :) Bardzo fajnie to wszystko wygląda :) buziaki aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci w sekrecie, że te krzesła to ja widzę w odcieniach zieleni..... lub delikatnego zgaszonego różu :D

      Usuń
    2. Powiem Ci w sekrecie, że te krzesła to ja widzę w odcieniach zieleni..... lub delikatnego zgaszonego różu :D

      Usuń
  2. Tobie się te krzesla pewnie już opatrzyły i dlatego chcesz je przemalowac, ale w bieli naprawde wyglądają dobrze!

    Lubię takie czarodziejki, ktore umieją wyczarować coś z niczego. Albo raczej coś z czegoś innego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu , one po prostu jakoś mdło mi wyglądają... Ale wstrzymam się z tym malowaniem, bo jak mi obrzydną te kwiaty i zamarzę wymienic tapicerkę, to zielone oparcie może okazać się problematyczne :D
      Uściski

      Usuń
  3. Kapitalny pomysł. Pięknie się wszystko prezentuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję i zachęcam do podobnych przeróbek :) Pozdrawiam

      Usuń
  4. bardzo zmysłowy komplecik:)

    OdpowiedzUsuń