niedziela, 10 kwietnia 2016

Całkiem miły tekst o marzeniach

Marzycie czasami?

Ciekawa jestem jak wyglądają marzenia innych ludzi. Czy mają oni marzenia realistyczne, czy wystające poza granice wykonalności... I jak warto marzyć? Czy marzyć przyziemnie, czy szalenie, bujając w obłokach? Czy warto stawiać sobie cele, które mają duże szanse się ziścić? Czy wysoko unosić poprzeczkę, w końcu raz się żyje? I czy da się żyć bez marzeń??


Po przeprowadzce do nowego domu osiągnęłam jakby jakiś inny poziom wtajemniczenia. Zaczęłam inaczej podchodzić do wielu spraw. Sama nie wiem... Może dopiero teraz dorosłam (lepiej późno niż wcale, co?)...  Lub może dopiero teraz wyciągnęłam wnioski z lekcji, które dotychczas dawało mi życie, a ja płacząc za każdym razem pytałam: za co??????? Dlaczego?????????

Siedząc z herbatą wygodnie w fotelu, przyglądając się świeżo zasianej trawie i nowo posadzonym w ogródku roślinkom nagle poczułam, że osiągnęłam zen :) I zdałam sobie sprawę z kilku rzeczy.


Mam 35 lat i chyba dopiero teraz pojęłam jak mam żyć.
Mam 35 lat a marzę i planuję jakbym miała 20.
Mam 35 lat i mam milion pomysłów na minutę.
Mam 35 lat i dopiero teraz nauczyłam się nie przejmować porażkami, niepowodzeniami, stresem. Przeciwnie - wyciągać z nich pewną naukę i wnioski na przyszłość.
Mam 35 lat i to, co daje los, przyjmuję z pokorą. I czuję się z tym lepiej... Jestem spokojniejsza....

Nie boję się marzyć. Nie boję się uczyć nowych rzeczy, poznawać nowych ludzi, dokonywać zmian. Czuję, że to właśnie dzięki temu moje życie jest takie barwne.

Mam swoją przystań :) Mam przy sobie ludzi, którzy mnie kochają i wspierają, cokolwiek bym nie robiła. Akceptują prawie wszystkie moje wariactwa. To prawdziwe szczęście. I jedno z moich spełnionych marzeń.
Większość z nich popełniłam pod wpływem spontanicznych decyzji. I nie żałuję. I mimo, że zdarzały się też bolesne porażki, to po kilku głębokich wdechach energia, chęci i dobre samopoczucie wracały ze zdwojoną siłą.

O czym marzę?

Najmocniej na świecie marzę o tym, bym ja i moi najbliżsi byli zdrowi. Żebyśmy mogli przeżyć razem jak najwięcej wspólnych chwil. Żebym mogła patrzeć jak mi córka rośnie, jak wraca z przedszkola i szkoły i opowiada czego nowego się nauczyła. Byśmy, mimo kłótni i nieokiełznanych charakterów, mogli z mężem na stare lata wciąż spacerować trzymając się za ręce. Byśmy kiedyś, na dzień matki wyjechały w powiększonej ekipie: ja, moja mama, moja córka i jej córka :) I by dożyć szczęśliwej daty spłaty kredytu mieszkaniowego :)

Marzę też o pokoju na świecie. Tak wiem - to taki wyświechtany slogan z konkursu miss world.... Ale co? Wy nie marzycie o tym samym? Żałuję bardzo, że na to nie mam akurat żadnego wpływu.

Marzę, by wiosna i lato były ciepłe i pełne słońca. By można było spędzać jak najwięcej czasu na powietrzu, organizować wycieczki, jeździć na weekendy nad jezioro czy w góry, zachwycać się tym, co nas otacza.

Marzę, by w końcu zorganizować swoją kanciapko-pracownię i tworzyć w niej różności. Coraz bardziej zwariowane i zaawansowane. I by nigdy przenigdy nie zabrakło mi energii i dobrych pomysłów.

Marzę, by moje nowe "stworzenie" czyli ten blog, miał szanse się rozwijać. Bym miała wiernych czytelników i takich, którzy trafiają do mnie z polecenia innych blogerów... I by kiedyś pokazać się z moimi wnętrzami w jakimś magazynie :) Tak trochę nieśmiało o tym marzę... po cichutku... tak dla siebie...

Marzę o podróży do Skandynawii... Zwłaszcza w rejony ogarnięte chłodną lecz przepiękną przyrodą. I mieć tam swój mały czerwony domek, z kominkiem w jego centralnym miejscu. Może jestem wariatką, ale kocham kontakt z naturą i jej dziełami. Mogę godzinami podziwiać widok ośnieżonych szczytów lub gapić się na linię horyzontu, gdzie morze spotyka się z niebem a potem z zamkniętymi oczami, leżąc na piasku słuchać szumu fal. Lubię spacerować po lesie, słuchając wszystkich jego mieszkańców...

Marzę, by kiedyś uratować komuś życie.

Marzę, by wziąć się za stary kredens prababci, przytachać go do domu i przerobić po swojemu :)

Marzę o tym, by pomagać potrzebującym. Chociaż staram się to robić od pewnego czasu, organizując zbiórki, wpłacając pieniążki na leczenie, nagłaśniając i rozpowszechniając pewne smutne historie, by inni też się zainteresowali losem tych, którym się nie powiodło.

I marzę o tym, by mieć czasami także chwilę dla samej siebie... Wyłącznie dla mnie. Na relaks, rozmyślanie nas życiem, podglądanie przyrody, lub tylko gapienie się przed siebie siedząc wygodnie z kubkiem ulubionej herbaty... Lub w wannie pełnej piany. Na basenie. W salonie z filmem lub książką. Ważne, by ten czas był tylko dla mnie. Bym czasami mogła odetchnąć od pracy, dziecka, męża, sprzątania, problemów, zamówień... Tylko ja... i ja...

Uściski,
Marzena!


Podobało się? Udostępnij, polub, skomentuj lub zajrzyj po więcej !





5 komentarzy :

  1. Myślę ,że większość z nas ma bardzo podobne marzenia , bo nie wyobrażam sobie życia mojego i moich najbliższych bez dobrego zdrowia i pokoju na świecie ...to niestety się wyklucza , a do tego mam syna w takim wieku,ze jakby nie daj Boże jakaś wojna to poleci na nią na łeb na szyję ((( a ze przygotowania żadnego nie ma to mięcho armatnie murowane(((
    Uwielbiam słońce, delikatne muśnięcia wiatru, morze, jeziora , góry....spacery , jazdę na rowerze...samochodem...na nartach nie umiem...ale marzę by sie wreszcie nauczyć i jeszcze chcę podszlifować mój angielski i jeszcze......... tyle rzeczy....i w wieku 46lat stwierdziłam,że mądrość życiowa , którą nabywa się z biegiem lat jest cudowna , teraz dopiero rozumiem,że niepotrzebnie się czasami przejmowałam drobiazgami na które absolutnie nie miałam wpływu, a to potwornie komplikowało życie i pozbawiało je uroku. Teraz podchodzę do życia dużo spokojniej, z dużym dystansem,zaczynam czerpać z niego co najlepsze ,a nie przejmować sie każda pierdołą)))) Pozdrawiam serdecznie )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ja zapomniałam w tym tekście dodać jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy: żeby w życiu niczego, absolutnie niczego nie żałować.... Nawet największe błędy popełnione przez nas, niosą dla nas ważną i niezbędną naukę. Kasiu, ściskam i życzę wielu słonecznych i pachnących morzem dni :D


      ... ja chcę nad morzeeeee!

      Usuń
    2. Kasiu, ja zapomniałam w tym tekście dodać jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy: żeby w życiu niczego, absolutnie niczego nie żałować.... Nawet największe błędy popełnione przez nas, niosą dla nas ważną i niezbędną naukę. Kasiu, ściskam i życzę wielu słonecznych i pachnących morzem dni :D


      ... ja chcę nad morzeeeee!

      Usuń
    3. Kochana, wgniotłaś mnie w mój stary odrapany przez moje koty fotel:P, jak to sie dzieje, ze Cię jeszcze nie poznałam choć widzę Cię codziennie w pracy?:P, ale wstyd..., pytałaś mnie o zdanie odnośnie bloga , więc odpisuję i to tu właśnie, żeby każdy kto tu zajrzy to przeczytał i nie miał wątpliwości: to cudowne miejsce do którego będę zaglądać, masz świetną lekkość pisania, czego Ci gratuluję, nie zamierzam w związku z tym niczego Ci doradzać bo sama wiesz najlepiej jak to robić :), mogę Ci jedynie pogratulować, a jutro w pracy Cię uściskam za to, że zaprosiłaś mnie i inne babki do swojego magicznego świata:). Buzia Marzenko:)
      Monika

      Usuń
  2. o czym to ja nie marzę..........Ale najbardziej to pragnę własnego kąta, tych czterech ścian, własnych i tylko własnych:)

    OdpowiedzUsuń